› Aktualności
16:17 / 25.10.2017

Zdziczałe psy sieją postrach

Zdziczałe psy sieją postrach

fot. lm.pl

Do dwóch ataków dzikich psów doszło w Skansenie Bicz pod Koninem. Jedno zwierzę padło, a drugie ma ciężkie rany. Ucierpiały także inne zwierzaki. Owce i kozy mają

Po pierwszym ataku dwa tygodnie temu, w którym dzikie, albo wygłodniałe psy zagryzły 8-letnią kozę Marysię o zdarzeniu poinformowano Urząd Gminy w Starym Mieście. Władze obiecały zająć się sprawą.

Niestety dziś doszło do kolejnego ataku. - Opiekunka zwierząt weszła do lam i kóz. Usłyszała szczek. Pobiegła zobaczyć co się dzieje i widziała uciekające cztery psy, różnej wielkości – mówi Marta Mikuła ze Skansenu Bicz. Pogryzione zostały tym razem kozy i owce. Mają poranione uszy i nogi. Musiały być operowane. Jedna z kóz najprawdopodobniej nie będzie słyszała, inna jest w tak ciężkim stanie, że może nie przeżyć.

- Serce boli. Nie wiemy co dalej będzie, czy nie będą miały wścieklizny, bo te psy pewnie nie są szczepione. Jest teraz strach o zwierzęta, ale też o ludzi. Nie wiadomo, czy dziecko idąc na przystanek nie zostanie zaatakowane przez takiego psa – podkreśla Mikuła.

Jak informuje portal lm.pl. - Ryszard Nawrocki, wójt Starego Miasta podkreśla, że o „incydencie” nic nie wiedział. - To dla mnie zaskoczenie. Miałem wczoraj sołtysa Bicza i nic mi o tym nie mówił. Jeżeli jest taki przypadek to zareagujemy. Będę monitorował tę sprawę i pytał co dalej się z tym dzieje – mówi Nawrocki.

O pierwszym zgłoszeniu, podobnie jak o dzisiejszym ataku wiedział natomiast Piotr Wawrzyniak, inspektor w Urzędzie Gminy Stare Miasto. Sprawę zna i jak podkreśla, na każdy sygnał reaguje. - Mieliśmy zgłoszenie, że biegają dzikie zwierzęta. Przekazałem to do pana, z którym współpracujemy. Każdy ma czas ograniczony i może tak wyszło, że nie mógł wyjechać w teren. Nie mamy wypracowanych procedur. Może trzeba będzie sprecyzować zasady działania – mówi Wawrzyniak.

Dziś, zaledwie kilka godzin od zgłoszenia ponownego ataku okazało się, że wałęsające się po okolicy psy mają właściciela. - W toku postępowania dało się ustalić właściciela i nie jest on z naszej gminy, a z gminy Tuliszków. Wystosujemy do nich pismo w związku z interwencjami i szkodami, żeby tamta gmina też zadziałała – mówi Wawrzyniak.

Inspektor zamierza również o sprawie powiadomić komendanta komisariatu w Starym Mieście, ale też policję w Tuliszkowie – informuje portal lm.pl.

0
0
oceń tekst 0 głosów 0%